środa, 2 maja 2018

Beauty: Baza Yoskine Moon Wakai

Beauty: Baza Yoskine Moon Wakai


 

Cześć wszystkim!
Dziś przychodzę do was z marką, którą sama dopiero niedawno poznałam. 
Poszukiwałam dobrej bazy pod makijaż, która nie będzie powodowała tzw. "ważenia" podkładu i faktycznie będzie utrwalała makijaż. Szukając produktu w internetowych drogeriach i czytając wiele opinii na temat różnych baz natrafiłam właśnie na markę Yoskine. Zachęcona pozytywnymi opiniami innych użytkowniczek postanowiłam przetestować ją na własnej skórze. (:D)

Produkt, który wybrałam to wygładzająco-rozświetlająca baza pod makijaż z pyłem z kamienia księżycowego, którego zadaniem jest odbijanie światła i niwelowanie szarego odcienia skóry. Silikonowa mikrosiateczka maskuje niedoskonałości oraz wyrównuje zmarszczki, dzięki czemu skóra wygląda na młodą i gładką. 


W moim przypadku połączenie bazy Yoskine z podkładem marki Loreal okazało się strzałem w dziesiątkę! Makijaż utrzymuje się bardzo długo, cera wygląda na naprawdę wypoczętą i jest promienna oraz wygładzona. Moon Wakai ma konsystencję lekkiego, pudrowego kremu i pomimo koloru widocznego na zdjęciu jest bezbarwna i nie pozostawia plam na twarzy. Jedynym minusem jest śliska twarz po jej nałożeniu, ponieważ ciężko pomalować brwi, jeżeli w ich okolicy skóra jest nasmarowana bazą.

Bazę Yoskine Moon Wakai możecie nabyć w drogerii Douglas (92zł/50ml). Ja z ręką na sercu mogę wam ją polecić! :) Jeśli również macie swojego faworyta koniecznie dajcie mi znać w komentarzu!

czwartek, 26 kwietnia 2018

Beauty: Embryolisse Odżywczo-nawilżający Krem do twarzy [Recenzja]

Beauty: Embryolisse Odżywczo-nawilżający Krem do twarzy [Recenzja]
"Sekret wizażystów zza kulis światowych pokazów mody oraz ulubieniec modelek w dużej, aptecznej tubie 75ml. Produkt Best Ever według magazynu InStyle. Receptura pochodząca z Paryża zawiera unikalne połączenie składników pochodzenia naturalnego, niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych i witamin. Krem dostępny do tej pory wyłącznie w wybranych paryskich aptekach, zyskał sobie miano kultowego w środowisku wizażystów, modelek i aktorek za unikalny efekt satynowego wykończenia, a także zdolność ekspresowego odświeżenia nawet najbardziej podrażnionej i odwodnionej skóry."

Hellou!
Ten produkt na pewno jest Wam dobrze znany, dzisiaj podzielę się z Wami moimi wrażeniami po miesiącu regularnego używania. Zaczynamy!


Kremu używam dwa razy dziennie - najpierw jako nawilżenie po zmyciu makijażu, a następnie nakładam drugą warstwę przed snem. Przy takim stosowaniu moja twarz zaczęła wyglądać na bardziej odprężoną i zniknęły z niej liczne przebarwienia.

Po pierwsze, jeśli chodzi o konsystencję, to jest to bardzo delikatny, lekki i dość rzadki krem, który bardzo szybko się wchłania. Po kilku minutach nie jest w ogóle odczuwalny na skórze, za to pozostawia ją bardzo przyjemną i gładką w dotyku. 
Jeżeli chodzi o nawilżenie, to mam bardzo suchą skórę w okolicy nosa i oraz ust i niestety, ten krem sobie z tym nie poradził. Pomimo systematyczności w użytkowaniu i zwracaniu szczególnej uwagi na aplikacje w tych miejscach - francuskie cudo powinno zniwelować problemu bez trudu, a tak niestety się nie stało.



Dużym minusem może okazać się cena produktu - 79zł/50ml oraz 52zł/30ml. Pierwsze efekty pojawiają się dopiero po 3/4 tygodniach regularnego stosowania, więc jeżeli chcecie zobaczyć jak na dłuższą metę będzie sprawdzał się ten produkt, to zdecydowanie nie warto wydawać pieniędzy na tubkę, która mieści się w dłoni. Należy zainwestować w większe opakowanie, niestety bez gwarancji prawidłowego działania kremu na waszej cerze.


W składzie znajdziecie parafine, co niestety może przyczynić się do powstania wyprysków i zapchania porów. W moim przypadku na szczęście tak się nie stało. :) Krem nie posiada filtra, więc w stosowaniu na dzień może się nie sprawdzić.

Zapach kremu jest delikatny i ledwo wyczuwalny. Jeśli chodzi o wydajność to wystarczy zaledwie mała kropelka, aby nawilżyć nim całą twarz.

Ocena całościowa 7/10.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Vintage shirt

Vintage shirt





ZARA pants & blazer, Vintage shirt, Adidas Stan Smith

niedziela, 25 marca 2018

Cocoa Locks czyli czekolada wzmacniająca włosy | Recenzja

Cocoa Locks czyli czekolada wzmacniająca włosy | Recenzja
Cześć wszystkim.

Od kilku miesięcy mam przyjemność współpracować z marką Cocoa Locks, która oferuje pyszną czekoladę wzmacniającą włosy. Ja korzystałam z kuracji przez dwa miesiące i zaraz zdradzę wam efekty.

Moje włosy mają tendencję do wypadania w ogrooooomnych ilościach, są cienkie i bardzo szybko się niszczą. Próbowałam je podleczyć przeróżnymi odżywkami, witaminami w tabletkach i suplementami. Niestety poprawa była tylko chwilowa, a codzienne stosowanie "lekarstw" na dłuższą metę stało się uciążliwe.  Wtedy właśnie rozpoczęłam swoją przygodę z Cocoa Locks.

Skład:
- biotyna (pogrubia włosy i przyspiesza ich wzrost)
- cynk ( zapobiega wypadaniu włosów)
- witamina A (chroni mieszki włosowe przed uszkodzeniami)
- witamina B5 (naturalna produkcja kreatyny)
- witamina B9 (kwas foliowy, zapobiega utracie objętości i wypadaniu włosów)
- witamina B12 (stymuluje wzrost kosmyków, pomaga w produkcji czerwonych krwinek, które poprawiają ukrwienie głowy)
- witamina C (wzmacnia i stymuluje szybki porost włosów)

Ta bomba witaminowa jest bardzo prosta w przyrządzeniu, wystarczą zaledwie dwie łyżeczki produktu i woda. (Opcjonalnie swoje mikstury możecie oczywiście udekorować bitą śmietaną!) Czekoladę można pić zarówno na zimno jak i na gorąco, składniki rozpuszczają się niezależnie od temperatury, ale na dnie szklanki pozostaje delikatny czekoladowy osad. Jeśli chodzi o zawartość cukru to jest ona bardzo niska, jedna porcja to zaledwie 38 kalorii, a w smaku nie jest ona ani zbyt słodka, ani zbyt wodnista. 


Efekty jakie zauważyłam po dwóch miesiącach:
- moje włosy wypadają już sporadycznie
- błyszczą się i nabrały intensywniejszego koloru
- nie łamią się!
- bomba witaminowa pomogła mi w innych kwestiach (lepsze samopoczucie, brak migren)

Nie zauważyłam natomiast żeby zwiększyła się ich objętość lub ilość.

Cena kuracji niestety nie rozpieszcza, ale jako ambasadorka marki mam dla was kod zniżkowy na -20%. Plus dostawa na całym świecie jest darmowa! Enjoy :)


niedziela, 18 marca 2018

Black

Black

H&M sweather, Born2be overknees

Copyright © 2016 PAULINA KOBZA , Blogger